Państwo Smętkowie mieszkają na ostatnim piętrze 7-kondygnacyjnego bloku przy  ul. Wieczorka 3.


 - Wydajemy mnóstwo pieniędzy na ogrzewanie, a co roku mamy zimno w mieszkaniu - denerwuje się Sylwia Smętek.


Choć zawory w kaloryferach odkręcone są maksymalnie, w dużym pokoju temperatura wacha się od 15 do 18 stopni. Jeszcze zimniej jest w łazience. Lokatorzy co miesiąc płacą około 100 złotych za ogrzewanie (doliczane do czynszu przez okres całego roku). Ale to nie wystarcza, aby uregulować wszystkie rachunki za ciepło. Smętkowie co roku na wiosnę muszą dopłacać od 250 do prawie 800 złotych.

 - Teraz boimy się, że dopłata będzie jeszcze większa, bo mamy najostrzejszą zima w ostatnich latach - mówi Marian Smętek.


Poza tym pani Sylwia ma problem z braniem kąpieli z zimnej łazience.
- Jestem chora, a ulgę przynoszą mi właśnie kąpiele. Ale w takiej „lodówce” nie da się wytrzymać - skarży się.


Lokatorzy zgłosili ten problem w Robotniczej Spółdzielni Mieszkaniowej Chemik, która zarządza blokiem przy ul. Wieczorka i większością posobnych budynków na osiedlach Piastów i Powstańców Śląskich. We wtorek u prezesa RSM Chemik odbyło się spotkanie na ten temat. Wiceprezes spółdzielni Janusz Korbiel nie chciał jednak rozmawiać o tym z dziennikarzami.


 - Poinformujemy lokatorów o naszych krokach w tej sprawie i dalszych działaniach - uciął rozmowę Korbiel.

Tymczasem takich lokatorów jest więcej.  - Też muszę grzać na maksa, żeby mieć jako tako ciepło w mieszkaniu. Jeśli po zimie okaże się, że muszę dopłacić ponad tysiąc złotych do czynszu, będę protestował - mówi pan Mirosław, jeden z lokatorów.


Do sprawy wrócimy.